507 147 657
Pomóż Marysi chodzić

Nowinki o Marysi

Akceptacja

Minęło 5 i pół miesiąca... Wiele osób pyta jak dajecie sobie radę? Przyznaję, że są momenty lepsze i gorsze... Pierwsze tygodnie były czasem wielkiej niewiadomej, strachu, wielu obaw, zbieraniem w sobie siły zarówno fizycznej jak i psychicznej. Swoiste zbrojenie uczuć - choć zdarzają się chwile kruche i zdarzać się będą.

 

Jest kilka źródeł siły do działania. Po pierwsze wzajemne wsparcie, miłość do dzieci. Po drugie dla jednych wiara dla innych modlitwa rodziny, przyjaciół, a nawet osób nam nieznanych. Po trzecie nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli się poddać.

Póki co, działamy bardzo intensywnie, często nie sypiając, nadszarpując nasze zdrowie. Jako mama Marysieńki spędziłam już 2 tyg. w lipcu w szpitalu i to tam właśnie, powstał projekt graficzny tej strony. Wiem, że nigdy nie będzie jak dawniej ale wierze, że ta codzienność ustabilizuje się, a to pozwoli poukładać czas. Czas równie ważny, by poświęcić go rodzeństwu Marysieńki.

 

Jeżeli nasuwa się Wam pytanie, czy rozpaczamy, buntujemy się, czy zadajemy pytanie: "Dlaczego"?... odpowiem, że nie ma na to czasu. Bierzemy to co dał nam los...bierzemy krzyż na ramiona i działamy dalej... bo jest o co walczyć!

Poniżej umieściłam artykuł przetłumaczony z języka angielskiego z biuletynu Buck UP,Numer 33, Lipiec 2000 wydanego przez Międzynarodową Federację Wodogłowia i Rozszczepu Kręgosłupa (ifHSB) - Kasiu dziękuje...

 

Jestem często proszona o to, aby opisać przeżycia związane z wychowywaniem niepełnosprawnego dziecka - aby móc wyobrazić sobie, jakie są to uczucia to, to jest tak: "Kiedy planuje się mieć dziecko, to jest tak jakby się planowało wspaniałe wakacje do Włoch. Po miesiącach oczekiwania ten dzień nadchodzi. Samolot ląduje. Stewardesa przychodzi i mówi: "Witamy w Holandii". "W Holandii?" - pytasz. "Jak to w Holandii? Ja miałam lecieć do Włoch!". Ale była zmiana planu lotu. Samolot wylądował w Holandii i tu musisz zostać. Najważniejsze, że nie zabrano Cię do jakiegoś okropnego, brudnego miejsca, pełnego zaraz, głodu i chorób. To jest po prostu inne miejsce. Musisz kupić nowy przewodnik. Musisz nauczyć sie nowego języka. I spotkasz wiele osób, których gdzie indziej byś nie spotkała.

To jest po prostu inne miejsce. Jest powolniejsze. Mniej rzucające się w oczy niż Włochy. Po jakimś czasie, kiedy złapiesz oddech i rozejrzysz się dookoła, zauważysz, że Holandia ma piękne wiatraki, Holandia ma tulipany. Holandia ma nawet Rembrandty. Ale każdy, kogo znasz jest "zajęty" wyjazdami do Włoch i wszyscy chwalą się, jak wspaniale spędzili czas we Włoszech. I do końca życia Ty będziesz mówić: "tak, ja tam miałam pojechać, ja tak planowałam."

 

Ale jeżeli spędzisz całe swoje życie, użalając się nad tym, że nie pojechałaś do Włoch, nie będziesz mieć czasu, aby docenić piękno i osobliwość Holandii.

/Emily Pearl Kingsley/

2012-07-31
Realizacja: TiO interactive